Moje dziecko płacze na meczu – niech pani (psycholog sportowy) coś z tym zrobi 

 

Ostatnio zamieściłam na moim instagramie   wpis o tym jak wygląda współpraca na linii psycholog sportu – trener. Widziałam, że ten wpis bardzo Wam się spodobał dlatego dziś kontynuuje temat i będzie nieco nawet dłuższy wpis o relacjach psycholog sportu – rodzic młodego zawodnika. To temat rzeka. Każdy trening mentalny różni się tak na prawdę ale chcę podzielić się z Wami doświadczeniam bo zwłaszcza psychologowie, którzy zaczynają pracę być może  skorzystają z tego jako dodatkowego doświadczenia.

 

 

WSPÓŁPRACA RODZIC – PSYCHOLOG SPORTU OCZEKIWANIA  I REALIA

Opcja najlepsza, kiedy rodzic dzwoni do mnie i pyta o współpracę w porozumieniu z dzieckiem. Kiedy jest to wspólna decyzja i nie trzeba dziecka zachęcać „no weź chodź zobacz co ci szkodzi”. Nie!  Wtedy to ja wiem, że raczej nic z tego nie będzie. Jeśli jest totalny opór. Może nie być euforii ale minimalny poziom chęci i zaangażowania jest potrzebny. Ja zawsze pytam „a co o pomyśle na takie zajęcia sądzi sam zawodnik” i wtedy słyszę różne rzeczy … a wie pani jemu to się nic nie chce, a porozmawiam z nim, no myśle że będzie chciał. Czasem udaje mi się usłyszeć „jest ciekawy chciał spróbować popracować żeby bardziej przełożyć ten trening na zawody”. Więc pytanie główne i to jest pierwsze zadanie psychologa

kto chce tej współpracy i jakie są oczekiwania obydwu stron, cel.  

OCZEKIWANIA CUDU PO JEDNYM CZY DWÓCH SPOTKANIACH

Zaangażowanie, systematyczność są tutaj kluczowe dla efektu. Czasem rodzice chcieliby jednej konsultacji bo „on się stresuje na meczu”. Ile można zrobić w 1 godzinę ? Trening mentalny to proces. To tez warto pokazywać rodzicom na początku. Ty pokazujesz różne opcje rozwoju zawodnikowi ale nie wiesz niestety jak i na ile ostatecznie wpłynie to na wynik sportowy czy zachowanie zawodnika.

Mamy jako psychologowie kompetencje i plan, żeby tak pokierować całym procesem aby zawodnik był bardziej świadomy co mu pomaga co mu przeszkadza na meczu, treningu, żeby zdobywał nowe umiejętności i nawyki ale nie mamy mocy sprawczej, czarodziejskiej różdżki czy magicznego guzika żeby zawodnik wyszedł na kort/boisko i nagle zawodnik robił wszystko idealnie.

Dlatego jestem już bardzo uważna na komunikaty od rodziców „ale on nadal płacze na meczu, nic się nie poprawiło” To jest informacja po pierwsze, że być może muszę jeszcze inaczej popracować z zawodnikiem, być może potrzeba czasu a być może płacz jest temu zawodnikowi potrzebny i nie potrafi w tym momencie inaczej. Wtedy mówię do siebie zaraz zaraz kto jest podmiotem twoich działań Sandra – no to dziecko zawodnik. Okej. A czyj cel brzmi „przestać płakać” – rodzica. Okej. To pytanie – czy płacz przeszkadza dziecku czy rodzicowi. Czy dziecko chce to zmienić? I poprzez co możemy wpłynąć na zmianę tej sytuacji ewentualnie. Bardzo często dostaje telefony „bo płacze na meczu i nie ma tej pewności siebie”. Magiczne sformułowanie pod którym mega dużo się kryje i trzeba pokopać bo może oznaczać nic a może oznaczać bardzo konkretne umiejętności i sytuacje do przepracowania. Sam płacz na meczu/po meczu jest efektem czegoś i jeśli chce dobrze pracować nie mogę być jako psycholog traktowana jak „ibuprom” wezmę i przestanie coś się dziać teraz,  ale nadal nie znam przyczyny i sposobu zapobiegania na przyszłość. 

KONTAKT I KONTRAKT

Kontakt. Oczywiste warto robić kontrakt pracy z triadzie rodzic – zawodnik – psycholog. I z każdym kwartałem moich doświadczeń uaktualniam sobie taki kontrakt, żeby zawrzeć w nim wszystko co postawi jasne granice formy i treści współpracy. Zaznacz za co odpowiada psycholog za co odpowiada rodzic i zawodnik. 

Ustalam zasady kontaktu mailowe czy telefoniczne i zwykle z rodzicem jest pierwsza sesja i gdzieś w środku pakietu np na chwile rodzic jest na piątej z dziesięciu sesji pakietu. Chodzi też o to, że jak masz np 5 zawodników i miałabyś co drugi dzień odpisywać każdemu na maila sms czy odbierać telefon to nie starczy czasu na robienie notatek czytanie szykowanie ćwiczeń – odpowiednie naszykowanie się na sesje. 

KTO ZLECA A KTO JEST PODMIOTEM DZIAŁAŃ PSYCHOLOGA SPORTU

Jak pisałam nie zawsze da się ustawić wspólny cel. Bo z innym nastawieniem czasem przychodzi rodzic i zawodnik. Temu służy zwykle u mnie pierwsze spotkanie, żeby usłyszeli nawzajem jakie mają oczekiwania co wg nich można zrobić. To bardzo ważne zrobić takie miejsce do wzajemnego wysłuchania się.

Podążam za zawodnikiem. Słuchając też rodzica.

Rozmawiam z rodzicami ale staram się pamiętać, że moje działania mają się skupić na zawodniku. Właśnie to trochę uległo zmianie w w mojej pracy, bo kiedyś bardziej „wpuszczałam rodziców” do naszych sesji, oczywiście z zachowaniem poufności ale poświęcałam dużo czasu na rozmowę z jednym i z drugim przez co trochę się odbijaliśmy jak ping pong od jednego celu i tematu do drugiego. Rodzic dzwonił opowiada jedno, zawodnik na sesji drugie a ja jak akrobatka lawirowałam, żeby nic nie zdradzić ale połączyć te cele. Obydwa przekazy warto słuchać ale pracuje z zawodnikiem i oddajesz mu autonomię. Jeśli ma konflikt z rodzicem wypracujcie metody jakie mogą pomóc. Przygotuj zawodnika do rozmowy ale ty za niego problemu nie rozwiążesz.

ZACHOWANIE POUFNOŚCI

Rodzic ma prawo wiedzieć nad czym pracujecie jakie metody stosujesz, na czym polegają zajęcia, nie może natomiast pytać co Zosia Kasia powiedziała na ten czy inny temat. Ja tak to rozgraniczam i dla mnie tak to funkcjonuje tak to przedstawiam rodzicom i zawsze mówię, że intencją tego jest to aby zawodnik czuł się swobodnie oraz, że wymaga tego ode mnie kodeks etyczny PTP. I kropka tyle.

Cel zajęć też przedstawiam jako psychoedukację. Mówię rodzicom, że nauka radzenia sobie ze stresem, koncentracja, budowanie adekwatnej pewności siebie mają pomóc nie tylko w sporcie ale w szkole, życiu zwyczajnie. To są uniwersalne umiejętności. Zwłaszcza w grupie 8-14 lat bawimy się uczymy się różnych rzeczy a gdzieś na dalszych etapach jest więcej omawiania meczy analizy wyciągania wniosków, więcej pracy nad konkretnymi sytuacjami. 

CASE STUDY NA KONIEC

Miałam słuchajcie jedną sytuację gdzie dostałam list od prawnika, że rodzic nie zapłaci za odbyte sesje bo: dziecko nie chce chodzić, nadal obawia się turnieju a ja się spóźniłam raz na sesję. Tak! Co najlepsze sytuacja była taka, że i tak to ja proponowałam skończenie współpracy po 3 sesjach ponieważ nie widziałam możliwości działania w tych warunkach i uznałam za uczciwe po 3 sesjach takie przedstawienie sprawy. Ze strony zawodnika nie było chęci rozmowy, konflikt z rodzicem był główna przyczyna problemu w sporcie jak się wydawało a rodzic nie bardzo chciał cokolwiek zmieniać. Ja – fakt spóźniłam się raz za co przeprosiłam ale … to była współpraca gdzie mimo wielu telefonów wcześniej ja dostawałam maila o godzinie 12 żeby o 16:00 być jednak tego dnia i to zupełnie w innym miejscu więc nie dało się tak planować w ogóle niczego i więcej było zamieszania niż pracy efektywnej tam. Mam mnóstwo swoich wniosków z tamtej sytuacji ale to na oddzielny wpis.

SZUKASZ PREZENTU DLA ZAWODNIKA, SPORTOWCA ?

Sprawdź najnowszy ebook

Przejdź do sklepu i sprawdź mój najnowszy świąteczny ebook 24 pytania i zadania dla zawodnika. 

To dobra opcja aby zacząć swój własny samodzielny trening mentalny.

 

Sklep

 

Dziękuję, że czytasz mojego bloga

Sandra Kalinowska

Share This