Umowa z Zawodnikiem/Rodzicem. Zasady i logistyka treningu mentalnego. Czyli trochę kulis pracy psychologa sportu. 

Ten tekst piszę głównie dla tych, którzy właśnie zaczynają pracę jako psychologowie sportu – ku wspólnej wymianie myśli i doświadczeń. Będzie o tym jak i dlaczego tworzyć umowę z zawodnikiem oraz na jakie nietypowe sytuacje warto się przygotować.

Zadbaj o siebie i komfort zawodnika, czyli stwórz własny kodeks pracy (standardy)

Jako psychologa obowiązuje nas Kodeks etyczno-zawodowy PTP (Polskie Towarzystwo Psychologiczne – kodeks PTP). Oprócz tego, dobrze jest stworzyć swoje własne, sprawdzone standardy pracy i podobnie jak coachowie podpisać umowę na zajęcia. Do spisania swojego kodeksu pracy, nawet tylko dla siebie, zachęcałam też na swoich szkoleniach trenerów. Nasze doświadczenia są bazą, z której powinniśmy budować coraz lepsze standardy pracy właśnie po to, żeby w podobnych sytuacjach – na przyszłość – od razu wiedzieć, jak postąpić.

Na początek: Po co spisywać zasady? 

Przede wszystkim, żeby obie strony: zawodnik/rodzic i psycholog mieli od początku jasność, jak będą przebiegać zajęcia. Przewidywalność daje obu stronom poczucie komfortu sytuacji. A dla wielu zawodników, trening mentalny, jest zupełnie nowym doświadczeniem. Jasna umowa oszczędza potem czas i energię. W moim przekonaniu pozwala też szybciej przejść do meritum zajęć. Możemy rozwiać wszelkie wątpliwości, pytania w ciągu pierwszych 15 minut spotkania. Sprawdzić wspólne oczekiwania co do zajęć. To, jeśli chodzi o formę i cel zajęć. Taka umowa jest też argumentem wprowadzającym coś w rodzaju “samodyscypliny” kiedy piszemy o sprawach porządkowych. Wreszcie daje bezpieczeństwo zawodnikowi, że nic z treści zajęć nie wypłynie na zewnątrz. Poza tym taki draft umowy na zajęcia tworzysz raz i masz to gotowe. Można pomyśleć: a po co umowa do takich zajęć? To nie jest wielki kontrakt o nie wiadomo jakiej cenie. Jeśli jednak cenisz klarowność usługi i swój spokój warto to zrobić. Przekonasz się na końcu tego artykułu o czym też mówię, ponieważ zdarzyło mi się być “straszoną pismem od prawnika”.

Logistyka, organizacja

zajęcia z psychologiem sportuStandardowo zapisuję w umowie z zawodnikiem spotkania raz na tydzień lub dwa tygodnie. Około godziny.

Dobrze kiedy mamy stały dzień, godzinę i miejsce. To bardzo ułatwia organizację, planowanie i wprowadza pewien rytm pracy, do którego się przyzwyczajamy a nawet nasz organizm staje się przygotowany na daną aktywność. Praktycznie nie zdarzyło mi się, żeby ktoś zapomniał o spotkaniu kiedy jest ono np. co środę. A w innych, nieregularnych przypadkach – już tak :). Stałe miejsce też daje nam większą pewność. Wiemy czego się możemy spodziewać. Bardziej możemy kontrolować dystraktory i inne rzeczy. Najlepiej kiedy zajęcia odbywają się u mnie w salce szkoleniowej, wtedy jest więcej spokoju, ja mam więcej materiałów do ćwiczeń, i pomocy pod ręką. Mogę być przygotowana na więcej scenariuszy, możemy pracować nad koncentracją czy relaksacją, a miejsce staje się “oswojone”. Są jednak sytuacje kiedy zawodnik woli miejsca wśród ludzi z dobra kawą 😉 i to też jest dobre rozwiązanie. Zwłaszcza, jeśli go to nie rozprasza i nie ma on poczucia naruszania prywatności. Jak wiadomo liczy się też czas dojazdu między treningami zwłaszcza.

  • Warto umówić się na jeden najpewniejszy sposób kontaktu (telefon, mail, sms). Zwłaszcza jeśli potrzebujemy np. szybko przełożyć godzinę zajęć.
  • Warto na początku też ustalić, co będzie w przypadku odwołania zajęć, spóźnienia czy  odstąpienia od umowy.
  • Pierwsze zajęcia mogą być nieco dłuższe – 90 min. Pozwala to (w obecności rodzica jeśli zawodnik jest niepełnoletni) żeby poznać perspektywy, cele, ustalić zasady i zacząć trening. Są to zajęcia wprowadzające, organizacyjne ale zaczynamy też pracę. Potem jest zawsze czas na decyzję. Pierwsze zajęcia nie zobowiązują do następnego spotkania. Tu jest moment wzajemnej decyzji – czy sobie odpowiadamy pod kątem pracy w ustalonym celu, ponieważ trening mentalny jest procesem i dobra komunikacja między psychologiem – zawodnikiem, pewna chemia, pozwala efektywnie pracować.
  • Koszt zajęć celowo jest upubliczniony na stronie www. Każdy jest traktowany tak samo i jeszcze przed pierwszym telefonem zawodnik wie zwykle ile zajęcia kosztują. Nie wiem dlaczego ale zauważyłam, że w naszym środowisku to jest jakieś tabu – nikt nie mówi ile kosztuje sesja. Wprowadziłam standard płatności, podpatrzony u coachów. Płatność jest przelewem przed zajęciami. Zwykle w dwóch ratach. Jeśli umawiamy się na 10 spotkań to I rata obejmuje spotkania 1-5, a druga rata spotkania 5-10.  Po różnych doświadczeniach wolę płatność z góry, jest to też dla mnie sygnał od zawodnika, że decyduje się na regularną współpracę.
  • Cykl treningu mentalnego obejmuje u mnie zwykle więc 10 spotkań. Najkrócej chyba pracowałam 5 spotkań, a najdłużej – prawie 3 sezony.
  • Konsultacje on line. Mam pozytywne doświadczenia ze spotkań przez Skype, coraz więcej zawodników pyta o taką możliwość. Traktuję to jednak jako uzupełnienie. Najpierw warto się poznać, zbudować jakąś relacje, zacząć pracę, która potem może być wspierana przez sesje on line.

Żeby zajęcia były efektywne! Dobrze jest mieć tego świadomość przed zajęciami.

  • Takie zajęcia na pewno są wymagające energetycznie. Dobrze jest, kiedy zawodnik przychodzi na nie o takiej porze, kiedy jeszcze ma “świeży umysł” chęć i energię do podjęcia wysiłku intelektualnego 🙂 Niekoniecznie po dwóch treningach. Możliwości są różne ale mówię tu do czego dążymy.
  • Dążę do tego, żeby pokazać zawodnikowi pewien model pracy, zaproponować taki sposób rozwoju i budowania samoświadomości, aby kończąc ten cykl był samodzielny w robieniu kolejnych postępów. Budujemy pewne nawyki, kształtujemy umiejętności, żeby zawodnik sam potem szukał tego, co mu pomaga a co mu przeszkadza w startach.
  • To nie magiczna różdżka do wygrywania, sam wynik sportowy zależy też od wielu innych czynników. Na pewno jednak zaangażowanie i chęci zawodnika są istotnym elementem aby podjąć w ogóle trening mentalny. Z doświadczenia wiem, że nie przynosi on pożądanych efektów jeśli tego „chce” i widzi potrzebę tylko rodzic lub trener.
  • Sprawdza się współpraca w triadzie rodzic – zawodnik – trener. To może być krótka rozmowa, udział rodzica np. w 1. i 5. z zajęć.  Dobrze jest też kiedy mamy możliwość rozmowy również z trenerem. Nie zawsze to jest możliwe ale to jest sytuacja najlepsza.

Zasady 

  • Zasada poufności. Nie przekazuję treści od zawodnika trenerom czy rodzicom. Co najwyżej konsultuję sesję z superwizorem nadzorującym moją pracę (tak aby przyporządkowanie konkretnej treści do osoby nie było możliwe). Poufność buduje zaufanie i daje swobodę wypowiedzi zawodnikowi. Zwalnia nas z tego tylko sytuacja zagrażająca zdrowiu czy życiu.
  • Zasada stop i dobrowolności mówi o tym, żeby zawodnik wiedział, że nie ma nic złego w tym jeśli jakieś ćwiczenie będzie chciał pominąć, wykonać inne, albo wnioski zostawić dla siebie, nie mówić o nich, albo przemyśleć potem.
  • W przypadku zawodników niepełnoletnich proszę o zgodę rodziców na piśmie (mam gotowy formularz).
  • Czas. Zawsze proszę o punktualność i w razie zmiany terminu, czy godziny spotkania proszę o jak najwcześniejszą informację. Wtedy jest możliwość manewru. Nie każdy może pomyśleć, że jak się spóźni, to skomplikuje sytuację mnie i komuś innemu, z kim mam następne spotkanie. Przyzwyczaiłam się też, żeby zawsze mieć ze sobą książkę i w razie takich nieprzewidzianych oczekiwań móc z pożytkiem wykorzystać czas.
  • Trening z psychologiem sportu nie jest formą terapii zaburzeń czy pomocą w rozwiązaniu problemów wychowawczych, choć może być wsparciem. Czasami, jeśli widzę taką potrzebę, pokazuję możliwość konsultacji z innym specjalistą. Trening mentalny rozumiem jako wsparcie zawodnika w przełożeniu treningu na mecz. Szukanie optimum warunków startowych. Wyciągane wniosków – kiedy startuje mi się najlepiej. Dla mnie to rozwój uniwersalnych cech, czy umiejętności, jak: pewność siebie, koncentracja, zarządzanie emocjami, stresem, oddechem, relaksacją.

Na studiach miałam taki przedmiot, jak studium przypadku. Człowiek najlepiej uczy się na błędach … byle jak najmniej swoich a najlepiej na cudzych – tych przeczytanych więc …

Z czym się spotkałam i jakie wnioski wyciągnęłam? Czyli z życia psychologa sportu.

Uwaga rodzice, trenerzy! Jeśli to czytacie, nie bierzcie tego do siebie, bo 99,9% z Was takie zachowania nie dotyczą i jestem o tym przekonana.  

Choć zawsze zakładam dobre intencje, życzliwość i szacunek, niestety nie zawsze taką postawę spotykamy. Eh, sama się zastanawiałam, czy pisać tak na blogu ale skoro ma być prawdziwy i życiowy… Ludzie są różni, a praca z człowiekiem jest nieprzewidywalna. I potwierdzą to inne osoby, pracujące w zawodach “kontaktu z klientem”. Zdarzyło mi się, że nagminnie miałam przekładane terminy spotkań z zawodnikiem, albo telefony o 13, że o 14 chce się jednak spotkać mimo, że wcześniej wielokrotnie próbowałam ustalić termin spotkania i nie dostawałam potwierdzenia. Jest to trudne, ponieważ dezorganizuje dzień. Ja, na przykład, odmówiłam już innemu zawodnikowi, bo miałam mieć to spotkanie, a jednak go nie mam, albo muszę nagle wszystko rzucać i szykować się, bo za 2 godz. zajęcia i nie ma innej opcji. Dzień mojej pracy staje się mega chaotyczny wtedy i nawet tego dnia nic innego, konstruktywnego nie da się zrobić, a ta osoba nie zdaje sobie sprawy, że blokuje Tobie dzień i “pożera Twój czas”, za który z resztą nie zapłaci. Nie mówiąc już o tym, jak tu się dobrze przygotować do zajęć, jeśli jest się zaskakiwanym terminem spotkania. Miałam taką właśnie sytuację z rodzicem zawodnika – nigdy nie wiedziałam kiedy i gdzie będą zajęcia, choć próbowałam na różne sposoby to ustalić. Choć staram się podchodzić elastycznie (w innym przypadku zawodnik sporo wyjeżdża i zajęcia są przekładane ale dostaję przynajmniej o tym informację wcześniej) i zarówno po jednej i drugiej stronie mogą zajść jakieś zmiany, bądźmy ludźmi też 🙂 Taka cecha pracy, potrzebna jest elastyczność, ale nie dezorganizacja dnia drugiej stronie. 

Inne sytuacja: Rodzic po drugim czy trzecim spotkaniu zgłasza, że nie widać postępów. Faktycznie, nie poruszamy się za wiele do przodu ale powodem jest brak chęci zawodnika do pracy. Inspiracją do tego, żeby przyjść do mnie była bardziej potrzeba rodzica (nie wchodząc w szczegóły). Dlatego, kiedy zorientowałam się jaka jest sytuacja, poinformowałam rodzica, że widzę dwa wyjścia: albo okaże się, że zawodnik potrzebuje  jeszcze dwóch zajęć “na rozruszanie sytuacji” i zacznie współpracować, albo lepiej wstrzymać zajęcia, ponieważ „nic na siłę”. Same chęci rodzica nie wystarczą. To musi być decyzja osoby uczestniczącej w zajęciach. Mogę zasypać zawodnika ćwiczeniami ale jeśli nie ma ochoty rozmawiać ani działać, to albo ja nie umiem dotrzeć, albo to nie jest ten moment na pracę, albo nie ten człowiek po jednej ze stron, albo brak chęci.

Inna sytuacja: Zawodnik wybrał miejsce spotkania, ale okazało się, że po pół godzinie naszej sesji, je zamykali i gdzie tu dokończyć zajęcia. Ja miałam problem bo szukanie następnej lokalizacji zajęło sporo czasu a ja nie mogłam danego dnia zostać dłużej bo byłam umówiona, więc zaproponowałam przedłużenie następnych zajęć. Niestety nie spotkało się to ze zrozumieniem. Niczyja wina, że tamto miejsce zamykali bo mieli danego dnia jakąś rezerwację, ale jest to sytuacja niestandardowa wymaga dopasowania. Pozostał zgrzyt. 

I na koniec … zdarzyło mi się dostać „wezwanie przed-sądowe” ponieważ spóźniłam się 10 minut na zajęcia. Serio! Choć dzwoniłam, przeprosiłam i wcześniej uprzedziłam, że nawigacja mnie zmyliła (nie tym zjazdem zjechałam) i niestety nie zdążę. Zajęcia były przedłużane lub odrabiane na następnych. Trochę w tym na pewno mojej winy, nie wyszłam odpowiednio wcześniej z zapasem, ale nie w tym rzecz. Tej osobie chodziło żeby nie zapłacić za odbyte już zajęcia. Chodzi więc o intencje i wzajemne traktowanie. Piszę to po to, żeby uczulić, że czasem warto wypowiedzieć umowę, żeby pracować z tymi klientami, którzy tego chcą i gdzie jest z obu stron wola komunikacji. To była ciekawa lekcja i dała mi sporo wniosków. 

* Opisane powyżej sytuacje są nakreślone bardzo ogólnie, żeby nie było możliwe identyfikowanie osób. Są przytoczone po to, żeby inne osoby szykujące się do pracy jako psycholog sportu stały się bogatsze o te doświadczenia i były same na nie przygotowane. Te przytoczone sytuacje, to mały wycinek pracy psychologa sportu – coś, co zdarza się rzadko i jest wyjątkiem, a nie regułą.

PS. Mam jeszcze dwie bardzo ważne zasady, oprócz czasu na przygotowanie do sesji, same zajęcia i dojazd rezerwuje sobie potem czas żeby jeszcze tego samego dnia zrobić notatkę z zajęć. To bardzo pomaga. Jeśli robisz to tego samego dnia pamiętasz o wiele więcej i od razu wpadają pomysły na następną sesję. 

PS2. Każdy zawodnik ma swoją teczkę. Tak mam porządek i wyjmuję tylko tą teczkę jaką potrzebuje na dany dzień. Po zakończonej współpracy niszczę/spalam kartki. 



psycholog sporty Sandra Kalinowska 
Co byście dodali do tych zasad, którymi się z Wami podzieliłam ?

Czy któraś Was zaskoczyła? Jakie Wy tworzycie swoje standardy pracy?

Czy artykuł trochę przybliżył Wam realia pracy psychologa sportu?

 

 

 

 

Ze sportowym pozdrowieniem

Sandra Kalinowska, psycholog sportu (Warszawa) 

psycholog sportu warszawa Zajrzyjcie też na facebook
strona oraz grupa 
https://www.facebook.com/Topwyszkoleni/
https://www.facebook.com/groups/psychologiasportu/
Podziel się artykułem