Sport i szkoła. Jak się zorganizować we wrześniu, jak pomóc dziecku pogodzić naukę i sport.

rodzic sportowca

Połowa września to taki moment, kiedy wszystko powoli nabiera już swojego tempa, znamy już plan lekcji, ruszają zajęcia dodatkowe i zaczyna się wyzwanie. Zwłaszcza jeśli oboje rodziców pracuje, czy jest więcej niż jedno dziecko. O ile w wakacje można sobie pozwolić na brak planu i rutyny o tyle teraz czas zaprzyjaźnić się z grafikami.

W tym poście dowiesz się jak wdrożyć się w nowy rok szkolny i także uczyć dziecko zarządzania swoją energią w czasie, tak aby pogodziło zarówno odrabianie lekcji jak i treningi.

RUTYNA. Czasem jest dobra i pomaga nam uporządkować dzień, odzyskać poczucie kontroli. Dobrze zaplanowany dzień, pozwoli też bez stresu i na czas zdążyć na trening po lekcjach. Jesteś przygotowany i wiesz co po czym zwykle się dzieje. Przykład takiego planu:

PLAN

  • 5:30 pobudka, przygotowanie zdrowego śniadania w domu i do szkoły, pracy
  • 6:30 wyjście na trening, do pracy
  • 7:00 – 8:00 I trening
  • 8:15 przekąska i przygotowanie do lekcji
  • 8:45 – 12:30 lekcje
  • 12:30 II śniadanie
  • 13 – 14:30 lekcje
  • 15:30 obiad
  • 16:00 – 17:00 odrabianie lekcji, przekąska
  • 17:30 II trening (trening mentalny, spacer, inna aktywność)
  • 19:30 powrót, kolacja
  • 20:00-21:00 nauka
  • 21:00 – 22:00 regeneracja, czas dla siebie, pakowanie na drugi dzień

Patrząc na ten plan i obserwując młodych zawodników, którzy pracowali ze mną, wiem, że to jest trudne. Zwłaszcza na poziom kiedy wchodzą w grę 2 treningi dziennie, a dziecko np. nie chodzi do szkoły sportowej, w ramach której ma przynajmniej jeden z nich. Wygląda to tak, że jest od posiłku do treningu, trzeba się przemieścić jeszcze. Właściwie nie ma tutaj złotej rady o sposobu, czasem można zarządzać ale każdy z nas ma 24 godziny i nie rozciągniemy go. Właściwie możemy zrobić 3 rzeczy:

  • Starać się znaleźć treningi jak najbliżej domu, lub babci, cioci, gdzie dziecko odpocznie, zje coś po szkole, odrobi lekcje. Nie traćmy czasu na dojazdy, bo to jest najgorsze, zwłaszcza w dużych miastach.
  • Zdecydujmy się na pewne kompromisy. Zwyczajnie nie udawajmy, że da się zrobić wszystko w ciągu jednego dnia. Czasem trzeba wybrać coś kosztem czegoś innego.
  • Rozmawiajmy z nauczycielami, innymi rodzicami z klubu. Dobra komunikacja i współpraca wiele ułatwia. Może nauczyciel spojrzy przychylniej na jedną nieobecność dziecka, jeśli w ogóle będzie wiedział, że trenuje i wyjechało na mecz, czy obóz sportowy. Może z innymi rodzicami uda się umówić na zamienne zawożenie dzieci, albo upieczenie zdrowych mufinek dla kilku naraz.

WSPÓŁPRACUJ więc z innymi, ułatwiaj sobie. Sprawdź, kto z rodziców jakie ma możliwości i zdolności J jak możecie sobie pomóc wzajemnie.

Pisałam na początku o planie i rutynie, pod kątem oszczędzania czasu i wprowadzenia pewnego rytmu, ale równie ważne jest, że wtedy nie ma POŚPIECHU. To bardzo ważne aby być 10 minut przed treningiem, żeby dziecko spokojnie mogło się przebrać, porozmawiało z kolegami, i zaczęło od początku rozgrzewkę na treningu! Mam takie poczucie, że czasami z pośpiechu rodziców lub trenera, zaniedbujemy rozgrzewkę, rozciąganie i coraz wcześniej pojawiają się kontuzje, nawet te poważne. Nie mówiąc już, że spóźnianie się powoduje stres, poczucie, że mnie coś omija, że jestem nie w porządku wobec grupy i trenera.

PRZEPLATAJ. Mówiłam, że czasem potrzebny jest kompromis. Chodzi mi też o to, że czasem w jednym tygodniu musimy postawić na – więcej nauki, a w innym mamy wyjście do cioci na imieniny a w innym tygodniu dodatkowy trening. Jeśli nie da się wszystkiego, czasem trzeba przeplatać i wybierać. Tak, żeby dziecko nie miało poczucia, że omija go życie w paczce szkolnej, rodzinne czy brak pasji poza sportem. Pamiętaj to jeszcze nie jest pretendent do medalu olimpijskiego, niech nie kojarzy sportu z totalnymi wyrzeczeniami. Niech to będzie dla niego wyzwanie ale do przejścia.

TRENING JEST TAK SAMO WAŻNY JAK SZKOŁA. Dlatego moim zdaniem nie powinniśmy straszyć, jak nie poprawisz ocen, nie pójdziesz na trening. Zostawmy sobie ten argument jako rodzice w ostateczności. To my wyznaczamy oczywiście granice, w ramach których dziecko decyduje, ale dajmy się mu nauczyć samodyscypliny i odpowiedzialności. Pokażmy mu najpierw, że wierzymy, że sobie poradzi, jeśli twierdzi, że jest przygotowane do klasówki jutrzejszej, dlaczego ma nie pójść grać? Interweniujmy, gdy sytuacja naprawdę tego wymaga. Na co dzień, możemy wspierać poprzez pomoc w zaplanowaniu nauki, zapytaniu, ile czasu potrzebuje na dany przedmiot, odpytanie wieczorem w ramach przypomnienia.

 

 

Podziel się artykułem