Wybrałam się dziś na seminarium naukowe do Wyższej Szkoły Edukacji W Sporcie. Temat niestety jak najbardziej bliski rzeczywistości sportowca. Ponieważ była mowa o urazach w sporcie, z perspektywy badań psychologii sportu. Warto cały czas się dokształcać i posłuchać mądrych ludzi  Aczkolwiek coraz uważniej dobieram wydarzenia pod kątem: kto organizuje, kto występuje i o czym będzie mowa. Bo czas jednak jest ograniczony, a cala lista lektur, które mam zaplanowane na drugie półrocze czeka, a i spotkania z zawodnikami wymagają przygotowań. Nie da się więc wszystkiego.

Po pierwsze nacisk był kładziony na to, że uraz może być sytuacją rozwojową dla zawodnika, jeśli koncentruje się na tym, co może zrobić jak wykorzystać ten czas. Sprzyja temu tak zwany profil “refleksyjnego optymisty”. To zawodnik, który nie zbagatelizuje kontuzji ale i nie wyolbrzymi, będzie koncentrował się na przestrzeganiu zaleceń lekarzy i fizjoterapeuty, trenera. Szukając jednocześnie działań jakie sam może podjąć, bo widzi szansę na poprawę swojej sytuacji, ma poczucie pewnego poziomu kontroli.

 Badacze doszli do wniosków, że duża część urazów powstaje w wyniku przebytego stresu, napięć. To one powodują zawężenie percepcji, pola widzenia i wtedy łatwiej o błąd dekoncentrację. A tak jak przeciążenie treningowe możliwe jest przeciążenie mentalne, przez tak zwane niedogodności dnia codziennego (choćby notoryczne przychodzenie niewyspanym na trening). takie zmęczenie psychiczne, może mieć takie samo skutki jak fizyczne, co pokazują badania. Też np. w przypadku “ciągnięcia zbyt wielu ról” sportowiec, ojciec, student.

Etapy radzenia sobie z kontuzją są podobne jak w przypadku żałoby po stracie.
– zaprzeczenie („Nie, to na pewno pomyłka!”)
– gniew („Za co spotyka to akurat mnie!?”)
- negocjacje („ok nie gram w tym turnieju ale za 2 tyg już tak”)
– depresja („To nie ma sensu, po co cokolwiek robić.”)
– akceptacja („No cóż, nie wystąpię w turnieju ale opracuje nową taktykę i spędzę czas z rodziną”)

 Ważnym elementem powrotu do sportu, jak mówią zawodnicy i jak pokazują obserwacje, jest bycie kontuzjowanego zawodnika z zespołem, wśród kolegów, toczenie życia jak dotychczas poza treningiem. Bycie w kontakcie z trenerem, obecność na odprawach, barnie udziału w analizach. To powoduje, że zawodnik szybciej wraca do zdrowia,nie poddaje się, nie czuje się izolowany, łatwiej wrócić mu w rytm treningów po leczeniu. Bycie na bieżąco zachęca zawodnika do wizualizacji, jak by zagrał gdyby mógł, do wykonywania takich ćwiczeń, które są możliwe. Np. kontuzja ręki pozwala być może na ćwiczenie innych partii ciała.

ściskam Was sportowo i życzę zdrowia, dbajcie już od początku o zdrowy dobry trening.

Moje trzy zasady 5R aby zapobiegać kontuzji: 
 rozgrzewka
 rozciąganie
 rozsądek, równowaga życiowa
 różnorodna dieta (zapobieganie niedoborom witamin) 
 racjonalna ilość snu

————-
Sandra Kalinowska
 s.kalinowska@topwyszkoleni.pl

 

Podziel się artykułem