Poza głową w motywacji liczy się biologia, czyli hormony. Biologiczna strona motywacji w sporcie

Jak pewnie wiecie ciągły rozwój i czerpanie wiedzy z różnych źródeł są dla mnie ważnym elementem „stawania się najlepszym psychologiem sportu jakim mogę aktualnie być”. Ostatnio więc, mimo spiętrzenia kilku projektów w pracy i remontu w mieszkaniu wybrałam się na ciekawy wykład (Akademia Leona Koźmińskiego – polecam zerknąć mają ciekawe wykłady otwarte).

Nikolay Kirov-Priv i Jakub B. Bączek. „Biologia Motywacji. Najlepsi wygrywają stanem umysłu – zarówno w sporcie jak i biznesie.” [Moja relacja z wykładu]

Poza głową w motywacji liczy się biologia, czyli hormony. Biologiczna strona motywacji w sporcie

Lubię mówić o tym, że jako psycholog sportu, nie motywuję w zasadzie zawodników. Choć czasem wspieram ich w przypominaniu sobie o wewnętrznej motywacji, tym stanie kiedy jako nastolatek czułeś, że możesz być drugim Ronaldo albo Federerem.

Jak więc jest z tą motywacją? Czy kiedy masz lenia, albo Cię roznosi i trudno Ci się skoncentrować to Twoja wina, a może tak zadziałały hormony i Twój wpływ był odrobine mniejszy niż gdyby hormony działały w równowadze?

Uważam, że w sporcie liczy się zarówno czysta biologia jak i nastawienie mentalne, nie powiem w procentach które ile nam daje. To nie w tym rzecz. Teraz chciałam zwrócić uwagę, na fakt, że na nic się zda Twoje perfekcyjne przygotowanie treningowe jeśli na starcie (meczu, zawodów) buzują Ci hormony. Dlatego dobrze, się im przyjrzeć i choć starać się dążyć do ich równowagi.

Trzy główne hormony, o których mówili Nikolay Kirov-Priv i Jakub B. Bączek podczas prezentacji to:

Poza głową w motywacji liczy się biologia, czyli hormony. Biologiczna strona motywacji w sporcie

Adrenalina. W odpowiedniej i niezbyt dużej dawce adrenalina daje nam tą wewnętrzną mobilizacje i spięcie na starcie zawodów, meczu. Pcha do przodu, dodaje pewności siebie, jest motorem działania. Co dzieję się kiedy jej poziom jest wysoki i utrzymuje się dłużej? Mówiąc krótko upośledza nasze myślenie. „Spalenie” adrenaliny z organizmu wymaga dużej ilości tlenu pobieranego wtedy z kory mózgowej. W efekcie zawęża się nasza percepcja i podejmujemy złe lub za późne decyzje. Co w sporcie ma opłakane skutki. Nie ma mowy wtedy o koncentracji i kreowaniu gry. Czasem mówimy „spalił” się na starcie, nie był dziś sobą. Przy wysokim poziomie adrenaliny możemy jechać na tzw. autopilocie. Czasem to jest dobre kiedy zawodnik za wiele nie myśli nie analizuje tylko gra swoje to co na treningu. Jest tylko jedno – ale. To działa (wyłączenie myśłenia) do pewnego momentu. Bo przecież dobry zaowdnik to też taki który kreuje grę, reaguje na sytuacje na boisku czy korcie, wyciąga wnioski. W tym sensie musi patrzeć szeroko nie może mieć zawężonej percepcji przez adrenalinę. Bo gra stanie się zbyt ofensywna albo zbyt defensywna (walka – ucieczka/ brak inicjatywy).  Dlatego należy pamiętać o odpowiednim poziomie tlenu, cukru i wody w organizmie – te trzy rzeczy są priorytetem dla dobrego stanu psychofizycznego sportowca. Może nie dziwi więc, jak przed meczem trener ordynuje na zgrupowaniu spacer piłkarzom J Dba w ten sposób o dotlenienie.

Oksytocyna. Odpowiada za empatię, rozumienie innych i otwartość na ludzi. Łatwo wyobrazić sobie, przy spadku oksytocyny egoistyczne, agresywne zachowania. Nieraz zawodnicy krzyczą na sędziego, rywala – po części macza w tym palce właśnie oksytocyna. To trochę taki antagonista adrenaliny (ta odpowiada za napięcie) oksytocyna za rozluźnienie (mięśni! I ogólne poczucie). Oglądacie filmy, gdzie jak trwa akcja na porodówce, to żeby pomóc kobiecie, pada „podajcie oksytocynę” żeby zmniejszyć napięcie.

Endorfiny. Hormony szczęścia. Dają nam pozytywne odczucia. Wszystko teraz zależy z czym je połączymy. Jeśli nie będzie adrenaliny możemy w ogóle nie mieć motywacji, żeby przyjść na start i dać z siebie 110%. I tak będziemy z siebie zadowoleni. Czasem słyszymy „nie docenił przeciwnika przed startem, zakładał szybką wygraną”. Jeśli tej adrenaliny będzie z endorfinami za dużo, możemy popaść w zgubną chęć udowadniania kto tu jest lepszy.

Podsumowując: Chodzi o balansowanie stanu mobilizacji, napięcia i rozluźnienia, pewności siebie i zadowolenia. Pomaga w tym trening mentalny ale i utrzymanie równowagi trzech składników: tlen, cukier i woda.

Wato też rozważyć, że buzująca w nas adrenalina może zniszczyć najbardziej misternie ułożony plan startowy. Poznaj więc swój optymalny poziom pobudzenia przed meczem, zawodami. Czy potrzebujesz ciszy, czy kontaktu z innymi, czy mobilizacji czy relaksu. A na pewno zadbaj o sen i nawodnienie już dobę przed startem. Tym bardziej jeśli pijesz kawę na pobudzenie przed startem (uzupełnij wodę).

Tym artykułem chciałam zwrócić Twoją uwagę, że jesteśmy jednością psychofizyczną. Biologia nami rządzi ale to my decydujemy jakie damy jej paliwo. Trzeba podejść do tego z pokorą i zaakceptować ta jak funkcjonuje organizm i nauczyć się odczytywać jego potrzeby i dawać to co jest potrzebne na daną chwilę. Swoją drogą przypomniało mi się na koniec, że doskonałym potwierdzeniem siły działania hormonów jest to jak kiedyś nieraz sportsmanki startowały będąc w ciąży w piku hormonalnym – miały takie naturalne turbodoładowanie 🙂 

 

Bibliografia:

http://innpoland.pl/138975,na-nic-szkolenia-i-kompetencje-buzujace-hormony-moga-zniszczyc-kazdy-biznesplan-ekspert-pokazuje-jak-nad-nimi-panowac

https://sukcespisanyszminka.pl/adrenalina-oksytocyna-endorfina-moga-nas-pozytywnie-zmotywowac/

Oraz wykład listopad 2017 Akademia Leona Koźmińskiego

 

 

 

 

Podziel się artykułem